2012-01-23

14:10:35

tkaniny

emki

emka: jutro pojadę do takiego sklepu, w którym można kupić różne materiały, takie szmatki... (kombinuję, jak Jej to wyjaśnić)
Zofka: tkańiny?
emka: ŁAŁ!
Zofka: zachfyć śe tak jesce las!

pojechałam. kupiłam.
będę szyć.
Zofka na przedszkolnym balu przebierańców chce być Upsy Daisy.
myślę jeszcze nad swoim kostiumem, bo Jot już wybrał - Ninja.
to co? jak mówicie?

2012-01-21

13:31:25

dzień babci, urodziny, dzień pająka

emki

dzień mi się zaczął za osiem piąta ---
Zofka: mamo, ja cem jajecnice.
--- wściekła byłam jak diabli. ale zrobiłam jajecznicę i bułeczkę, i herbatkę.
(bo wczoraj Zofia zasnęła nagle, z zaskoczenia - leżałyśmy sobie, oglądałyśmy jakąś bajkę, a ta zaczęła chrapać. chyba jasne, że nie budziłam Jej na kolację. żal mi więc było, że może być głodna, stąd ta jajecznica o nieludzkiej godzinie)

potem mi Jot zrobił awanturę. o pająka ---
Zofka: aa! ja śe boje tego pajonka!
emka: możesz go pacnąć kapciem.
Zofka: a gdźe jest kapć?
--- no i się zaczęło. że nawołuję do nienawiści! do zabijania! że "Zosia, musisz wiedzieć, że ja (tatuś) zabijania nie popieram". próbowałam coś, że muchy i komary jednak zabija, ale był wyraźnie sfokusowany na uczepienie się i dokopanie mi. bo muchy przenoszą takie rzeczy, które mnie mogą zabić i blablabla (zaraz mi tu w komentarzach wywód naukowy strzeli o odmuszych świństwach).
nie, proszę państwa, Jot nie jest jakimś wielkim obrońcą zwierząt, nie przekazuje nawet pół procenta na greenpeace. po prostu ma tak, że pająk to kumpel i wara, won, daj żyć. matko jedyna.
oświadczam Ci, Jot, że nie polubię pająków. ciesz się, że nie należę do tych jednostek, które - ujrzawszy robala - uciekają z piskiem na wysokie krzesło. do tematu podchodzę lekko. zobczysz pająka w naszym domu - jest Twój, możesz go sobie w słoiczku trzymać, w pudełku po butach, gdzie chcesz. ale nie oczekuj, że ja tego Twojego podopiecznego za Twoimi plecami nie sprzatnę. :)))
i jeszcze sekret - gdybyś to Ty odkurzał, miałbyś szansę na uratowanie całej masy pająków. nie masz pojęcia, ile ja ich wciągam za każdym razem, tsss.

teraz oboje - i Zofka i Jot - zasnęli.
i cisza.

a! no i wszystkie dobrego, Jot!
za Tobą trzydzieści miłych lat, przed Tobą jeszcze więcej i jeszcze milszych, bo już ze mną ;)

i wszystkim babciom - bądźcie sobie na zawsze i nawzajem, z wnukami i wnuczkami Waszymi, pociechą.
(modlitewnie mi to wyszło ;))

2012-01-18

22:57:54

smutek i melancholia

emki

Zofka: ja ńe chce być mamom. ńe chce mieć dźidźucha w bzuchu, bo ja ńe chce tak wymiotować.

mdłości nienawidzę najbardziej na świecie.
w aktualnej ciąży czuję się, jak na permanentym kacu.
23 tygodnie, jak w mordę strzelił, a ja dopiero od dwóch jem normalnie (do wagi sprzed ciąży brakuje mi 7kg).

ciąża Zofkowa była cudowna, mistyczna.
ta Tygrysia upływa raczej pod hasłem: niech to się już skończy.

biedny Tygrys.

p.s.1. ciągle jesteśmy chore. wnerwia mnie strasznie mój suchy kaszel (Zonia na szczęście ładnie odkrztusza).
p.s.2. Zoszka wykonała dzisiaj taki manewr samoobronny, że możecie Jej zazdrościć. chciała wyjąć piżamkę z wyższej półki w szafie, stanęła na stołeczku (ikeowski, plastikowy, bez oparcia, bardzo niestosowny do takich numerów), wspięła się na paluszki, stołeczek się przechylił i ziuu! poleciałaby, gdyby nie złapała rączkami półek. wisiała, jak mała małpka, bo stołeczek uciekł spod nóżek.
mi należy się order za intuicję - coś mnie tknęło i w momencie zdarzenia stałam już w drzwiach Zofkowego pokoju, mogłam więc moją małpkę odczepić. ale chwyt ma silny, mówię Wam.
uwielbiam Ich, Zofkę i Jota, za te siłowe zabawy, za te codzienne treningi wspinaczkowo-przepychankowe, chociaż wielokrotnie mroziły mi krew w żyłach ;)

2012-01-17

10:51:50

wieści

emki

weekendowe:
w sobotę pojechaliśmy do bapći Ewy.
to drugi weekend z rzędu bez Jotowych dyżurów - tak przejęliśmy się naszym jałowym życiem, że postanowiliśmy ratować sypiący się związek ;)
wróciliśmy niedzielnym wieczorem.

wczorajsze:
spacer ---
Zofka: ćekawe, skont śe bieze ten śfiat?
emka: nooo, to jest chyba najtrudniejsze pytanie ze wszystkich.
Zofka: kto to widźał, takie tludne zecy!

Zofka w kąpieli, emka na kanapie, Jot przy komputerze ---
emka: Zooosia! wiesz, jak ja Ciebie lubię?!
Zofka: wieeem!
emka: a ty mnie luuubisz?
Zofka: taaak!
Jot: a mnie?
Zofka: ---
Jot: Zosia, a mnie lubisz?
Zofka: ja telas ńe mam casu!

oraz, poruszona bardzo aferą pieczątkową, opowiem coś hołocie wylewającej pomyje (bo często hołota pyta: ciekawe, czy swojej rodzinie wystawiają recepty z pieczątką "refundacja do decyzji nfz"?) - wczoraj do apteki osobiście niosłam receptę, wystawioną na nazwisko mego konkubenta, na której jak byk widniał słynny stempel. wyobrażacie sobie?! sam sobie taką receptę wypisał! cham jeden nieskończony! konował! na pewno o kasę Mu chodziło! no bo niemożliwe, że o własne, pacjenta dobro.
jeżeli ktoś się czuje urażony hołotą, to trudno. takie życie. mało chrześcijan jest wśród nas, a już na tym blogu szukać ich - próżny trud. nie nadstawiam drugiego policzka.

dzisiejsze:
kaszlemy, katarzymy, zalegamy w domu.
ja i Zosia.

Zosia umie wiązać supełki na sznureczkach. zachwyt.

2012-01-12

19:15:58

3 lata, 3 miesiące i 3 dni

emki

kurde, znowu mam coś z gardłem.
przedziwne, w życiu tak nie miałam.
to na pewno wina Tygrysa.


a w przedszkolu jakieś szaleństwa.
zaczęły się indywidualne spotkania z rodzicami w sprawie postępów ich dzieci oraz omówienia celów wychowawczych w kolejnym semestrze.
niebawem uroczysty dzień babci i dziadka.
potem bal karnawałowy (muszę stworzyć kostium upsy daisy, matko).
a w weekend musimy zrobić z Zofką album o polskim ptactwie.

bosz. bosz.


i byłam u fryzjera.
więc jak widać nie mam absolutnie żadnych poważnych problemów, co bywa dla niektóych powodem do zawiści, czego ci niektórzy ukryć nie potrafią. jakby czekali na mnie i moje zmartwienia, a nie wewnętrzny spokój i radośc życia. pff.

2012-01-11

11:36:22

listy

emki

wczoraj pisałyśmy do siebie listy. Zonia pakowała w papierki i owijała taśmą klejącą (uwielbia rozpakowywanie takich zawiniątek).
ja zrobiłam minikopertę ---
Zofka: ale ładna kopeltka.
--- genialne, że cieszy się taką pierdółką ;)

otwierała kopeltkę, wyciągała list, oglądała go, chowała, zaklejała kopeltkę.
i tak w kółko.

Zofka: a co tu napisałaś?
emka: "kochana Zosiu, bardzo lubię się z Tobą bawić. kocham Cię, mama".
Zofka: i tu, i tu tes?
emka: tu jest data i "Wrocław".
Zofka: aha. a ja co ci napisałam?
emka: no przeczytaj mi.
--- bo Zofka zafascynowana jest ostatnio literami. i pisaniem, ale sobie tylko znanych znaków ---
Zofka: "Emka, zacynam će lubić. Zośa".

kiedy mam napad śmiechu, a przecież muszę się powstrzymać - no bo co, mam Ją urazić? - symuluję atak kaszlu.

2012-01-10

11:42:14

3 lata i 3 miesiące

emki

w niedzielę chcieliśmy zaserwować Zofii coś ekstra - o 18 kąpiel, potem ciepło się ubieramy i na 20 pędzimy na dach galerii dominikańskiej na osławione światełko do nieba.
miało być kolorowo, głośno i ekscytująco.
i jacyż byliśmy rozczarowani, kiedy po dwóch fajerwerkowych minutach zaległa cisza.
Zofka: tak klótko? dlacego tak klótko?
emka: jakiś kretyn tak wymyślił, kochanie.
--- o co tyle hałasu? jakie światełko do nieba? totalnie, totalnie bez sensu.

Zośka poszła spać późno przez taką głupotę i wczoraj zaspałyśmy do przedszkola.
zrobiłyśmy sobie wolny dzień.
(dzisiaj ---
Zofka: a dźiśaj ńe mamy jus wolnego dźeńa?)

wolny dzień na trzy lata i trzy miesiące.
trzy lata i trzy miesiące, a Ona mnie pyta, czy to, że się kogoś nie lubi, to jest łamanie selca? (sic! sic! sic!)
tak doskonale radzi sobie z Jotowym htc, że ja nie dorastam Jej do pięt.
placuje s komputelem (gly tfólcegly na spostsegafcośćpiosenki i zabawy muzycne).
od dwóch wieczorów zasypia sama. po przeczytaniu kilku bajek mówi ---
Zofka: ja sama zasne. ty mozes iść popsontać.
--- i przesypia noc albo przytuptuje do nas z piciem w łapkach.
(chciałam oduczyć moje dziecko sikania w pieluchy, bez presji i nacisków; chciałam nieinwazyjnie, niestresująco odstawić od piersi; i chciałam, żeby naturalnie i spokojnie przyszło Jej samodzielne zasypianie i przesypianie nocy; wszystko mi się udało, wiecie? życzę każdemu, żeby to było takie proste. żeby sie nie napinać, że to musi nastąpić szybko i gwałtownie).
i powolutku, po kawałku uczy się dzielić ---
Zofka: ja pozyce Tyglysowi mojom półke.
--- i poskładała w kosteczki (nauczyła się w przedszkolu) oraz poukładała Tygrysowe bodziaki w swojej szafie.

wczoraj zapytałam ---
emka: Zofka, a ty się cieszysz z Tygrysa?
Zofka: tak. ńe moge śe jus docekać.

tak Ją kocham i uwielbiam, że czasami dusi mnie myśl, że mogłoby Jej nagle zabraknąć.

2012-01-06

15:11:46

piątek, weekendu początek

emki

Zofka do Jota ---
Zofka: psećes tu jest dom. otós tu jest ćepło, zatem ńe ma pacjentóf.

cieszę się, że moje dziecko tak bardzo lubi otóż oraz zatem.


pamiętajcie, że dzisiaj król lew!